Są rzeczy, które się nie zmieniają i takie, które owszem. I są jeszcze takie, które wydają się niezmienne, a jednak…
Roku każdego Józef Broda na rozpoczęcie pierwszej mszy festiwalowej grał „Ojcze z nieba, Boże, Panie…”. Tym razem trombita zaintonowała, a dzieci z Rożnowa zaśpiewały słowa Adama Mickiewicza o wieczornym gadaniu z Bogiem, co króluje w Niebie, a zarazem znajduje mieszkanie w domku naszego ducha.

Początek tradycyjnego spotkania w Ratuszu to znów dźwięk trombity i śpiew Józka Brody o sercu jak świątynia i o spełniających się nadziejach, a wszystko z „Ksiąg Ubogich” Jana Kasprowicza.
Rozpoczynając tegoroczny Festiwal, dyrektor Antoni Malczak podzielił się radością bycia choć przez chwilę gospodarzem pięknej sali reprezentacyjnej w nowosądeckim Ratuszu. Jako gospodarz pan dyrektor przedstawił szacownych gości.

Pan Leszek Zegzda, przewodniczący Komisji Kultury, Sztuki i Współpracy z Miastami Partnerskimi Rady Miasta Nowego Sącza, wyraził radość okraszoną szczyptą zaskoczenia, że Festiwal, który zna od początku, tak wspaniale się rozwinął. Bez wątpienia Nowy Sącz został odwiedzony przez cały świat, a Święto Dzieci Gór stało się czasem, gdy uczymy się pokoju, szacunku wzajemnego, miłości…
Podczas powitania zespołów w nowosądeckim Ratuszu byli obecni również: Mariusz Smoleń, Kierownik Referatu Komunikacji Społecznej Urzędu Miasta, reprezentujący władze miasta, Maciej Rogóż, radny Rady Miasta, oraz posłowie na Sejm RP: Jan Duda i Andrzej Czerwiński.
Przedstawiona została rada artystyczna w zmienionym znów składzie, gdyż po raz pierwszy od początku Festiwalu nie ma w niej pani Aleksandry Szurmiak-Boguckiej, wieloletniej przewodniczącej, wspaniałego etnomuzykologa.
Najważniejsza jednak chwilą było jak zwykle powitanie kolejnych „dni festiwalowych”, czyli zespołów będących przez cały tydzień gospodarzami koncertów nowosądeckich. Jest to również czas na wymianę prezentów i kilka słów powitania ze strony każdego z zespołów.
Wychodząc z Ratusza, wszyscy z niepokojem spoglądali w niebo, zastanawiając się, czy pogoda po raz pierwszy nie zepsuje festiwalowego korowodu.
Kamil Cyganik