T_HOMEPAGE_TITLE
DOSTĘPNOŚĆ TŁUMACZ PJM
FACEBOOK INSTAGRAM YOUTUBE MCK SOKÓŁ
  • PROGRAM 2026
  • Aktualności
  • O Festiwalu
  • Edycja 2026
  • Zgłoszenia
  • Uczestnicy
  • Historia
  • Multimedia
  • Kontakt
  • T_BREADCRUMBS_HOME
  • Multimedia
  • Dzień chorwacko-spiski / koncert główny
T_DETAIL_SOCIAL_FB_SHARE
Tweetnij

Dzień chorwacko-spiski / koncert główny

Edycja 2026
110 zdjęć

Zagrzmiało dziś nad Nowym Sączem. Chmury szły od zachodu, gdy przed południem zespoły ŚFABELKI z Trybsza i CROATIA z Zagrzebia prezentowały fragmenty swoich wieczornych koncertów. W tym roku duża zmiana: prezentacje te odbywają się nie na Rynku, jako bywało drzewiej i nie na Starej Sandecji - jak w zeszłym roku, ale na dziedzińcu MCK SOKÓŁ. Na widzów czeka ponad sto wygodnych krzeseł, a na dzieci – zaplecze organizatora ŚWIĘTA DZIECI GÓR. Przydało się w czwartkowe południe. Deszcz zaczął padać jeszcze w czasie występu chorwackiego zespołu. Dzielnie dokończyli i schowali się przed potężną burzą, która niemal porwała balon w kształcie lodów spod hali nad Kamienicą.

Czy można sobie wyobrazić – co zauważyła pani Katarzyna Bobak, opiekun Rady Artystycznej – bardziej wymagającą dla obcokrajowców zbitkę polskich samogłosek, jak w sformułowaniu: Zespół ŚWABELKI z Trybsza na Spiszu? Prawdziwy łamaniec językowy dla nienawykłych aparatów mowy.

Mama, tata, dom, kolejne dni Festiwalu są ścieżką, która wiedzie prostą i pewną drogą do pojęcia spajającego wszystkie poprzednie: MIŁOŚĆ. A miłość – wbrew powszechnym przekonaniom - to nie uczucie! To postawa wobec drugiego człowieka, Ponbócka, świata, postawa, na którą możemy, choć nie musimy się zdecydować.

Na widowni w czwartkowy wieczór gościli u nas: Jan Łosakiewicz, były prezydent polskiej sekcji CIOFF, Jakub Jamróz, wójt gminy Łapsze Niżne, Joanna Słowik, sekretarz gminy Łapsze Niżne, Dorota Włoch, przewodnicząca Rady Gminy Łapsze Niżne, proboszcz parafii św. Elżbiety Węgierskiej w Trybszu ojciec Rajmund Andrzej Dziadkiewicz OCist, radna powiatu nowotarskiego Irena Rataj, radny gminy Łapsze Niżne Józef Gronka z małżonką oraz Krystyna Milaniak, dyrektorka Gminnego Ośrodka Kultury w Łapszach Niżnych. 

Przenosimy się na Spisz. Zespół ŚWABELKI po naszemu to zapałki. Dziś rozpalają miłość, choć jak się za chwilę okaże skrzętnie ukrytą za pewnymi stereotypami. 

Wydaje się, że ktoś tu przyszedł posprzątać scenę, choć oczywiście chaty wyświetlone w tle sugerują raczej porządkowanie obejścia. Może drogi? „A w tym nasym Trybsiu…” miotły szur, szur po scenie, woda chlup, chlup. Dziewczyny pracują, a chłopaki? Może by pomogli? No nie mogą, bo przecież naprawiają miotłę. Wszyscy! „Niech chłopcy sprzątają, obie ręki zdrowe mają” śpiewają dziewczęta, które przed chwilą w akcie protestu ciepły miotły na ziemię. Jak śpiewał kiedyś Leonard Cohen: „Wciąż wojna trwa między mężczyzną a kobietą”, a tu w tej wojnie mamy impas. Co zrobić? Jedna dziewczyna jako ten Salomon rozsądza: najpierw się razem pobawimy, a potem razem posprzątamy.

Bawią się najpierw w robotników. 

Do następnej zabawy potrzebne są mietły. Stają w kręgu. Na hasło „jonapodkiwano” każdy puszcza stojącą mietłę i biegnie do kolejnej, żeby ją złapać. Kto nie złapie – odpada. A teraz „Krąży miotłą krąży, miejsce se zamienio, a kto ją przetrzymo w skałę się zamienio”. U kogo narzędzie porządkowania podwórka zostanie, gdy skończą śpiewać, musi uklęknąć i już się nie bawi.

Miotły na bok! W ruch idzie długi sznur. Skacze nad nim jedna dziewczyna, zaraz druga, ale ta szczególnie krótko. Trzecia dłużej. W końcu chłopak. Nie idzie mu. Nawet jeden skok się nie udaje.

Teraz jedno za drugim idą pod mostem, ramiona dwojga wzniesione, ale kiedy wyśpiewane zostają słowa: „most się wali, to nie sićka pójdą dalij” ramiona „mostu” opadają, a kogo złapią idzie na lewą albo prawą stronę. Tak się tworzą drużyny, które w finale zabawy spróbują się przeciągnąć. Most pęka.

Dwóch chłopaków przekłada sobie nawzajem kapelusze z głowy na głowę. Reszta śpiewa: „mom kapelusz, mom, komu jo go dom…”. 

A po chwili prawdziwa walka: czterech chłopaków skacze. Każdy na jednej nodze, każdy stara się przewrócić innych, albo doprowadzić, żeby oparli się na nodze drugiej, chwilowo nieużywanej.

Wyliczanki: „Siedzi diaboł na stodole…”, potem jakże trafna prawda: „kto ma pszczoły ten ma miód, kto ma dzieci ten ma smród”, na kogo wypadnie, jest takim rodzajem ciuciubabki, czyli ciemnym gackiem, co decyduje, czy szuka takich co tupią, klaszczą, a może tylko szepcą… 

Trza się brać do roboty. W końcu takie były ustalenia przed zabawą. Zanim jednak, to razem zaśpiewają. A głosy mają czyste, jasne, szerokie jak to niebo nad górami na ekranie za sceną. Domyślamy się, że uczciwość nakazała im dokończyć sprzątanie. W każdym razie zabrali wszystkie miotły i ze śpiewem, w takt muzyki zeszli ze sceny.


Dziś na melodie „Czyżyka” śpiewamy, „oto tak, tak powstaje miłość”. Tak powstałą miłość rozsyłamy do wszystkich naszych widzów przed ekranami.


Występ zespołu z Chorwacji zaczyna śpiewem dziewczyna otulona piękną czerwoną chustą. Przenosi nas każdym słowem na słoneczne plaże Adriatyku równie skutecznie jak pejzaże na ekranie za sceną.

Taniec bez muzyki. Tylko uderzenia stóp dziewczęcych o scenę. Coraz mocniejsze uderzenia. Sznur dziewcząt porywa tą jedną, w czerwonej chuście. Coraz szybciej, coraz mocniej, a po chwili znów coraz wolniej i wolniej… i ciszej.

Muzyka. Najpierw delikatne pizzicato dwóch skrzypków. Dziewczyny zaczynają: lekkie kroki, zupełnie inne niż te przed chwilą. A wraz z nimi smyki zaczynają swój bieg po strunach chorwackiej kapeli.

Taniec i śpiew. Węże przeplatające się, łączące i rozdzielające. Za chwilę pary. W końcu, w kolejnym tańcu kółko wszystkich dziewcząt. Tak, bo w zespole CROATIA jest jedynie płeć (prze)piękna. W kole taniec przeplatany marszem, a w marszu – śpiew. I znów pary. Chustki – taki prosty, a tak odchodzący w przeszłość przedmiot. Dłoń „uzbrojoną” w chustkę widać z dalsza. Jest jak znak: tu jestem, pamiętam. Może witam? A może żegnam? Kocham!


Dzieci z Trybsza wracają w swoich tradycyjnych strojach. Dużo bieli. Spódnice, zapaski u dziewcząt i jasne portki z czerwonymi zdobieniami oraz tak charakterystyczne zielone kamizelki u chłopaków… Scena ŚWIĘTA DZIECI GÓR wypełnia się parami tańczącymi: wałaskiego, czardasza, kulawego, chodzonego, krzyżową polkę i mazura.


Pozdrowiony po chorwacku zespół z Zagrzebia wraca na scenę. Dziewczęta wraz ze swoim poprzednim wejściem zaprezentowały nam program „Nasz wielki kołowy taniec”, kulturę różnych regionów Chorwacji: Draganić, Zagorje i Međimurje. Pojawiły się: polki, čardaš, drmeš, Šroteš i Oberštajer, a w warstwie, w której słowo spotyka się i przeplata z muzyką, usłyszeliśmy absolutnie przepięknie wykonane pieśni ludowe, które tworzą obraz zmieniającego się czasu i przestrzeni – od wiejskich osad XIX-wiecznych po współczesną rzeczywistość młodego mieszkańca bałkańskiego kraju.

„W moim ogródecku rośnie rózycka” słyszę, a uszom nie wierzę. Przecież przed chwilą na scenie był zespół z Chorwacji! I nic się nie zmieniło. To nadal dziewczęta z Zagrzebia, które postanowiły się z nami pożegnać w ten czwartkowy wieczór jakże dobrze znaną polską piosenką. Wiedziały, jak złapać widownię za serce.

Kamil Cyganik
T_PAGINATION_INFO 1 / 1

T_FOOTER_TITLE

Na skróty_

Dla mediów Wydawnictwa

Zgłoszenia_

Formularz zgłoszenia dla zespołów aplikujących do udziału w kolejnej edycji ŚWIĘTA DZIECI GÓR.
Formularz zgłoszenia

Organizator_

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ
Instytucja Kultury
Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz
tel. +48 18 448 26 10
Napisz do nas

Newsletter_

Jeśli chcesz otrzymywać aktualności
festiwalowe na swój e-mail
- zapisz się do newslettera.

Newsletter

Jeśli chcesz otrzymywać aktualności na Twój e-mail - zapisz się do naszego newslettera.

copyright: MCK SOKÓŁ w Nowym Sączu Ochrona danych osobowych Mapa strony T_FOOTER_URL_BIP
created by OpenForm

Inne serwisy_

Logotyp urzędu
Logotyp programu
Logotyp programu
Logotyp kina
Logotyp festiwalu
logo

Dofinansowanie_

logo