Wstęp do 26. ŚWIĘTA DZIECI GÓR: Misja - ocalić życie

Do Festiwalu zostały już niecałe dwa miesiące! Z tej okazji publikujemy „Wstęp" do ŚWIĘTA DZIECI GÓR autorstwa Kamila Cyganika. 

Zapraszamy do lektury!

 

Misja - ocalić życie


W 1940 Batory zyskał jeszcze jeden przydomek: „Rozśpiewany statek". W sierpniu tego roku wyruszył w jeden ze swych najdłuższych rejsów. Z zagrożonej bombardowaniami Wielkiej Brytanii ewakuowano polskim transatlantykiem do Australii pół tysiąca dzieci. Na początku brytyjskie opiekunki prosząc o pomoc polską załogę, słyszały tylko: „I don't speak english". Wydaje się jednak, że Polacy nie potrafią zbyt długo dystansować się do milusińskich jakiejkolwiek nie byłyby narodowości. Dość powiedzieć, że zadziwili chłodnych Brytyjczyków ciepłą i serdeczną troską wobec małych pasażerów. Ci ostatni odwdzięczyli się śpiewem „Roty" w języku angielskim, kilku innych polskich piosenek, założeniem na pokładzie drużyny skautowej „Batory" i oceanem łez na pożegnanie. 

 

Nie mogę oprzeć się analogi między tym krótkim epizodem w blisko 40-letniej historii Batorego, a Świętem Dzieci Gór.


Około 500 dzieciaków zgromadzonych przez osiem dni na dość ograniczonym terenie Nowego Sącza i okolic, a są chwilę, że i w jednym miejscu: na Rynku lub na hali widowiskowej.


Spotykają się tutaj - bez względu na narodowość - z troskliwą opieką organizatorów, pilotów, tłumaczy... Na początku ubiegłego wieku Brytyjski myśliciel Chesterton zżymał się na hasło „Wszystkie dzieci są nasze", twierdząc, iż jest to próba odebrania rodzicom, a zwłaszcza ojcom odpowiedzialności za potomstwo. I być może nawet miał rację, ale na pewno nie w kontekście tego samego hasła funkcjonującego w Polsce. Bo Polacy w swej naturze (nie twierdzę, że tylko oni i że wszyscy) mają jakąś wrodzoną, narodową serdeczność w stosunku do dzieci. Wszystkich dzieci.


„Rozśpiewany statek"? Trudno o bardziej rozśpiewane miejsce w Polsce, gdy odbywa się nowosądecki Festiwal. Co więcej, dzieci z zagranicy uczą się przynajmniej jednej polskiej piosenki, o zachodzącym słoneczku i dobrej wieczerzy, do której już czas...
I co najważniejsze - cel.
Misja Batorego miała ocalić życie kilkuset małych


Brytyjczyków. A nowosądecki Festiwal? Henryk Cyganik pisał:
Nie odchodzą mistrzowie z gór,
Bo w ich dziełach ocala się życie,
Nawet jeśli przywoła ich Bóg,
To wracają z wiosennym redykiem...


A Święto pozwala, by na nowo rozbrzmiały pieśni mistrzów, którzy już odeszli i nawet nie pamiętamy imion, ale ich dzieła ocalają życie. I w ten niesamowity, lipcowy tydzień może tylko na chwilę, ale jednak zmartwychwstają: tradycje, zabawy, tańce...


I zostają wspomnienia. Uczestnicy Święta Dzieci Gór często utrzymują kontakty z poznanymi na Festiwalu przyjaciółmi z innych krajów, opowiadają o Nowym Sączu w swych rodzinnych miejscowościach, wreszcie zdarza się, że wracają nad Dunajec jako dorośli opiekunowie kolejnych dziecięcych pokoleń. Pamiętają!


Dwa lata przed złomowaniem Batorego odbyła się niezwykła uroczystość. W lutym 1969 roku dorośli już pasażerowie z 1941 pożegnali stary transatlantyk po raz ostatni odwiedzający Wielką Brytanię. Pamiętali!


I tu dostrzegam znaczącą różnicę. Jestem absolutnie pewien, że jeszcze wiele wody przepłynie przez bałtyckie cieśniny zanim najpiękniejszy na świecie Festiwal folkloru dziecięcego zostanie zezłomowany. Oby nigdy!


Kamil Cyganik

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?