„Bo jo od maluczka nauczony z wami…
Groniczki, groniczki, tęskno mi za wami… "


Śpiewem Józef Broda rozpoczął ostatni narodowy wieczór tegorocznego Święta Dzieci Gór. A co w ten wieczór? Na bogato, bo kiedy się spotka jeden Beskid (Śląski) z drugim (Żywiecki) to musi powstać coś pięknego, a jeśli na to wszystko napłyną ludy roztomajte… 


I


Z jednej strony Klimczok, z drugiej – Skrzyczne. A na groniach dziejów – górale śląscy, żywieccy, Madziarzy, ludy ze wschodu. Jak w tyglu. Ale właśnie z tego rodzi się kulturowe bogactwo, które od 1985 pielęgnuje zespół Klimczok.
Prawdziwa  żywiecka sierotka Marysia pasie swoje gąski, zaganiając je gałązką i śpiewem. A po chwili całe stado… gąsek? No może i też, ale przede wszystkim pasterzy. Chłopaki grają w szmaciankę, to taka prababka futbolówki, a dziewczęta chlebem się raczą. A kiedy się rozpadało, na głowy poszły worki po ziemniakach, a w niebo znany śpiew „nie lej dyscu nie lyj…” na niekoniecznie znaną, żywiecką spokojną nutę. Podziałało. Kolejna grupa chłopców przychodzi, a deszcz - odchodzi. 


Kiedy dzieciaki bawiły się w „Uciekaj myszko do dziury…”, siedzący koło mnie Robert aż podskakiwał z wrażenia, że kot już prawie, a jednak myszka w ostatniej chwili mu ucieka. A chociaż zabawa „Cóz mnie bijes…” wydawała się budzić niekłamane emocje, ocierające się o agresję, siedzący obok Robert szczerym śmiechem siedmiolatka zareagował na rubaszne wierszyki wadzących się chłopaków.
Przychodzi muzyka: troje skrzypiec i basy, wsparte tym razem chórkiem pięciu starszych dziewcząt.
Wirują po scenie kółecka, pary, przyśpiewki. W końcu chcieliby zahulać (czytaj: popisać się) więc proszą o Hajduka. „Hajdukujemy as do powały, po kiela som,  po kiela som kierpecki całe.” Chyba już niejedne kierpce zdarł zespół KLIMCZOK na próbach i koncertach, ćwicząc pokazy do Hajduka. Na koniec muzyka daje się uprosić, żeby jeszcze zagrać „Kulawego”. Siedzący obok siedmiolatek, znów przeżywa, kiedy pierwszy chłopak, próbuje uderzyć pasem ostatniego, a ten się broni.


Kapela musi już iść. Ale dzieciom nie dość. „Zgaduj zgadula, gdzie złota kula...” bo w wyobraźni dziecka nawet zwykła szmacianka nabiera szczerozłotych kształtów. I jak w starym kawale: „Przyszedł gajowy…” Tym razem gospodyni. Czasem grabie wystarczą, nie trzeba flinty gajowego…

 


II


Guanare, rodzinna miejscowość FUNDACION DANZAS TEMERI jest jak nasza Częstochowa. Znajduje się tam sanktuarium Matki Boskiej z Coromoto, głównej patronki Wenezueli. Chrześcijaństwo jest wrośnięte w kulturę tego kraju jak latorośle w krzew winny. Prawdę tę wytańczyły w drugim tańcu dziewczęta ubrane w powłóczysty błękit – jeden z kolorów przynależnych w liturgii Matce Bożej. Zanim jednak taniec na cześć świętej Łucji zmienił, choć niewiele, nastrój na scenie…


Pierwszy taniec, to scenka rodzajowa. Rolnik sadzi rośliny, zmęczony umiera niemal z wycieńczenia, pojawia się drugi, z ratunkiem, czyli wodą, prawdopodobnie. Wzmiankowany rolnik z umierającego staje się tancerzem i tanecznym krokiem opuszcza scenę. A potem już karnawał… Dziewczęta w krótkich bardzo barwnych spódniczkach i bluzeczkach, chłopcy: jasne spodnie i kolorowe koszule. Jednokolorowe, choć każdy w innej. Karnawał staje się karnawałem niemal weneckim, kiedy na scenie pojawiają się dziewczynki w długich sukniach i maskach. Rytm latynoski, latynoski śpiew i muzyka. Nastrój radosny przez chwile zostaje złamany pojawieniem się tajemniczego na czarno ubranego starca. Wszyscy tancerze jednoczą się, by deportować go ze sceny. Zapewne niepotrzebnie, bo starzec chwilę później, nie wadząc nikomu, tańczy z innymi. A może to staruszka?


Czarne spodnie, czarna koszula ze srebrnymi guzikami, biały kapelusz i mikrofon w ręku. Rzadko widywany na Święcie Dzieci Gór solowy występ wokalny, ale może bardziej uzasadniony, niż śpiew wenezuelskiej kapeli, bo to jednak dziecko. To jego święto.


I znów latynoamerykański dźwięki i kroki. Biało ubrane dziewczynki w kontraście do czarno ubranych chłopców. Taniec w parach, dynamiczny, pełen napięcia, a może nawet agresji. Chłopcy jakby przyczajeni, jakby chcieli wyrwać dziewczętom ramiona. Popisy trzech starszych par.
Występ zespołu z Wenezueli kończy parada wszystkich tańczących z flagami narodowymi.

 


III


Rzadko się zdarza, ale się zdarza, że festiwal gości zespół występujący gościnnie. Kilka lat temu taki zespół stał się kamrackim, kiedy w ostatniej chwili odmówiła udziału grupa z Rumunii. W sobotni wieczór, w czasie, gdy wcześniej bywały zapowiedzi kolejnych dni, wystąpiły dzieci z Tajwanu, z grupy MEI LING HOLISTIC ACADEMY.
Poza radosnym uśmiechem dzieci, który na całym świecie jest taki sam, wszystko było egzotyczne. Instrumenty, tylko  trochę przypominające nasze skrzypce, wielkie zielona maski, orkiestra pięknie lśniących bębnów, i bębniarzy, których koncert przypominał sztuki walki…
I nagle, w tej egzotyce, na egzotycznych instrumentach nuta bliska, swojska, Czardasz Monti’ego, choć na pięciu egzotycznych dwustrunowych skrzypcach. W następnej chwili jednak te same skrzypce nadają już dalekowschodni rytm ruchom chłopca z chińskim mieczem, takim, jaki swojemu ojcu ukradła Mulan, by uratować cesarstwo… Jeszcze solowy utwór na skrzypce i… na zakończenie radosny bieg ze smokiem. Szczęście, dobrobyt, radość w kolorze pomarańczowym przebiegają przez scenę. A już na zupełne zakończenie dwa… hmm duże psy, a może małe smoki, w każdym razie coś czerwonego i zielonego, bawią się radośnie.


*****
POWIEDZIELI
ROBERT: - Jeżeli chodzi o KLIMCZOK, to mi się bardzo podobał cały ich występ. A WENEZUELA podobała mi się trochę.
Podobało mi się, jak smok gonił za lizakiem i jak przyszły czerwony i zielony smokopies.


ARTUR:
- U Polaków bardzo mi się podobał Hajduk, a zwłaszcza wtedy, kiedy zaczynali się popisywać swoimi wyczynami. Jeżeli chodzi o Wenezuelę, podobał mi się taniec, który tańczyły tylko dziewczyny w niebieskich sukienkach i słomianych kapeluszach. A także drugi, w którym mężczyźni byli ubrani na czarno. W zespole gościnnym z Tajwanu podobał mi się dźwięk chińskich skrzypiec, a także taniec smoka.


Kamil Cyganik

 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ       Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego       CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?