Szałas z gałęzi jodłowych, watra, a nad nią kociołek. A między nimi… korzeń, nisko przyczajony, jak jakiś jaszczur prastary. Czy takie właśnie korzenie były inspiracją rzeźbiarską dla Karola Wójciaka zwanego Heródkiem?


Czy taka polana była miejscem, gdzie wystawiał swoje świątki w jednym tylko celu: by ludzie, patrząc na nie, stawali się lepszymi? Nie szukał własnej chwały. Trudno było sobie wyobrazić, by uważany za wiejskiego głupka pasterz i grajek, stał się sławny. A jednak. 11 lat przed jego śmiercią twórczość Heródka została odkryta i doceniona. On jednak pozostał w swoim świecie. Teraz można jego rzeźby zobaczyć między innymi w Muzeum Etnograficznym im. Seweryna Udzieli w Krakowie lub Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszawie.


Ta przedziwna postać, przez całe życie związana z Lipnicą Wielką, stała się patronem zespołu ORAWIANIE. Idą śladem człowieka mądrego prostą mądrością, która czasem dla ludzi uważających się za mądrych bywa głupotą. Bo pewne rzeczy ukryte są przed mądrymi, a objawione prostaczkom.
Letni kiermasz. 24 czerwca, na św. Jana dzieci miały takie prawo, że sobie organizowały ten dzień po swojemu. Gdzie? Józef Broda zaprasza nas na Orawę, pod Babią Górę, do Lipnicy Wielkiej na przysiółek Przywarówka. Tam jest ponoć tylko kilka domów, ale chyba więcej niż kilka, biorąc pod uwagę, ilu mieszkańców wstało na widowni, gdy prowadzący wywołał rodziców dzieci z Przywarówki.

Na widowni: sekretarz gminy Danuta Pawlaczek, dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących Jan Kuliga, za kulisami dyrektorka Szkoły Janina Karkoszka, współprowadząca zespół.

Kierownikiem muzycznym i choreografem grupy jest Eugeniusz Karkoszka, które ongiś zespół reaktywował, jest autorem programu i duszą ORAWIAN.


Czerwień. Żar ogniska daje tło dla solowego śpiewu pasterki i jej holakowania. Na okrzyk odpowiadają dzieciska, wraz z ich wejściem wschodzi słońce. Pasterskie święto.


Pięknie, biało i kwieciście ubrane dziewczęta tańczą ze skakankami i śpiewają. Trza było mieć miechy w płucach. Po chwili „Kręcimy koło, kręcimy…” no i na to „Chłopczyska idą!” którzy dopiero teraz, bo pobłądzili. Na środku stawiają obyrtackę, czyli prababcię karuzeli, i jak pradziadowie obracają siebie i dziewczęta, i jak na naszych karuzelach trzeba zmienić kierunek, żeby się w głowie nie zakręciło. A kiedy się jednak zakręci, następna zabawa: „Dziadek, dziadek, skądeś dziadku?” a dalej długi dialog, jak wyliczanka. I znów zabawa ślizganie po mokrej korze.
Muzyka: „Jakbyśmy mieli nie przyjść, jak to takie wasze wielkie święto pasterskie”. Bo oni, pasąc cały rok, zasłużyli na ten jeden świętojański dzień tylko dla nich. I w tej świadomości: W tany! I w śpiewy! 


A watra prawie prawdziwie się dymi i jajka w kociołku prawie prawdziwie się gotują. W tle część dzieci się posila. Dwie dziewczynki schowały się w szałasie.
Kilka tańców. Kiedy wybrzmiewa polka, zawody w  strzelaniu z bicza. Z jednej  ręki, z jednej i z drugiej a mistrz strzelił serią. I zażyczył sobie czardasza. Grupa tańczy w kółku, ale w tle cały czas coś się dzieje. Ktoś ślizga się na korze, dziewczęta zbierają kwiaty do kosza, plotą z nich wianki, młodsi chłopcy pod szałasem próbują strzelać z batów. Prawdziwie po gospodarsku zagospodarowana scena.
„Orawa, Orawa na Orawie ława, wtórędy chodzali Orawcy do prawa…”, śpiew, który chwyta za krtań i oczy nawilgaca, śpiew, który przypomina kogoś, kogo już nie ma, bo odszedł do Ponbócka, ale ten orawski hymn często śpiewał. I uczył śpiewać…


Na koniec orawski Jelyniosek. I śpiew „Nuty moje nuty, skąd wy się bierecie…?” No ja myślę, że gdzieś z wielkiej głębi: czasu i serca.

Karyntia. Spotkanie wpływów włoskich, słoweńskich i austriackich. Zespół KINDERVOLKSTANZ UND SCHUHPLATTLERGRUPPE FÜRNITZ prezentuje przede wszystkim folklor strefy niemiecko-języcznej, ale zdarza się im również tańczyć tańce włoskie.
Dziewczęta w białych bluzkach, czerwonych kamizelkach, czarnych spódnicach z kremowymi fartuszkami. Chłopcy, białe koszule, jedwabne chusty, czarne skórzane spodnie na szelkach ozdobione delikatnym haftem, czarne półbuty i te przyciągające uwagę, bo jakby nie pasujące do reszty. ciemnoniebieskie podkolanówki.


Muzyka skromna, ale jakże wdzięczna: heligonista, gitarzystka i cymbalistka. Taniec jak muzyka: lekki, nie nachalny, można powiedzieć: bezproblemowy. Kółeczka, pary… podskoki, truchty, przytupy…
W końcu to, na co chyba wszyscy czekają: popisy chłopaków, radosne, z humorem czasem nawet rubasznym, Taniec, w którym nie ma wojowników chwytających za miecze, ale szczęśliwi ludzie chwytający za kufle. Taniec, w którym nie ma żadnego innego podtekstu ideowego, jak tylko ta głęboka, pierwotna chęć, by przypodobać się płci przeciwnej. Zaimponować zręcznością i – nie ukrywajmy – kondycją. Niby lekko, niby bezproblemowo, ale jak pomyśleć ile kosztuje ta synchronizacja… chapeau bas!


Czy to „Zielonym gaju ptaszki śpiewają pod jaworem…”? bliska melodia, wydzwoniona na dzwonkach pasterskich. Długie, rytmiczne brawa publiczności. Ciężko było wdzięcznych Austriaków puścić ze sceny. W końcu nie wiadomo, kiedy znów…


*****
POWIEDZIELI
ROBERT: - Podobało mi się jak dzieci, chłopcy ślizgali się po mokrej kładzie, czyli taki kawałek drzewa mokry. Podobało mi się jak czterej chłopcy rozpędzili karuzelę i się położyli na belkach. Podobało mi się, jak chłopcy strzelali z bata.
Podobały mi się oba tańce Austriaków. Bardzo mi się podobały!


ARTUR: Tak naprawdę wszystko mi się podobało u Polaków i Austriaków. Ale najbardziej  podobało mi się, jak Austriacy grali na dzwonkach i zabawy Polaków. Podczas nich pokazali, że byli kreatywni na Orawie. Zwłaszcza karuzela, ślizgawka. Podobało mi się otoczenie, jakie zrobili Polacy, miałem wrażenie, że byłem w lesie.


Kamil Cyganik

 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ       Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego       CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?