Gazdowie wnoszą kostur, pierwsze w tym roku koncertowe wykonanie utworu na trombitę i… spotkania wieczorne na XIX Festiwalu Święto Dzieci Gór ruszyły. Spokojny głos Józka Brody wprowadził grupę PROSVJETA. Przyjechali z Bośni i Hercegowiny, ten kraj reprezentują, ale etnicznie są Serbami. Dziwne są koleje narodów Europy.


Zaśpiewał gołąb, odpowiedziała mu żabka… równie dobry, co brodaty duch Festiwalu delikatnie tka ciepłą atmosferę.  Rozlegają się bałkańskie dźwięki.
Tańczą i śpiewają dziewczęta. Lekkie ruchy. Ale tylko przez chwilę same, wnikliwie obserwowane przez stojących z boku chłopaków. Po chwili i oni ruszają dwie grupy jeszcze chwilę tańczą w dwóch osobnych wężach. Teraz chłopcy wchodzą między dziewczęta i już ręka w rękę. W strojach dużo bieli, trochę mniej czerni, czerwień gdzieniegdzie zaznacza swą obecność. Uśmiech budzą skórzane buty z zawadiacko zakręconymi noskami.
Skok o kilka tysięcy kilometrów i jesteśmy pod lachowską chałupą, jeszcze lachowską, choć Limanowa już blisko. Tak  właśnie jest w Stroniu, skąd jedną ze swoich chałup przywiózł zespół DOLINA SŁOMKI.


Chłopaki, jak to chłopaki – stereotyp taki – grają w piłkę, dziewczęta bawią się w Ulijankę, ale przecież jest ta głęboka grawitacja między dwoma jakże odmiennymi światami i dlatego już po chwili kręci się wspólne „Koło Młyńskie” i kolejne wspólne zabawy. Igry – igrami, jednak o obowiązkach zapominać nie wolno, jeden z chłopaków – taka dola – idzie zawrzeć krowy. A pozostałe dzieciaki? Szybka wyliczanka i już wiadomo, kto będzie pierwszą ciuciubabką. Znakomicie znane dźwięki kukułeczki (ciekawe, to właśnie one będą nas żegnać podczas parady na koncercie finałowym), jeszcze bez muzyki mobilizują widownię do rytmicznych oklasków. I właśnie w tę piosenkę wchodzi kapela. Jak zwykle wpadli pod chałupę, bo po drodze im było, ale czasu za wiele nie mają. Gdzieś są opłaceni, gdzieś są zamówieni, jednak dzieci tak pięknie proszą i babka wtóruje, że zagrają. Dobrze zagrają. Młoda ta lachowska kapela, ale jeśliby ją gdzieś rzeczywiście zamówić, warta by już była zapłaty.


Dzieci przez chwilę tańcząc, śpiewając i szyjąc buty same bawią się przy muzyce, ale niedługo dane im jest cieszyć się polaną na własność. Wchodzi grupa starsza, ubrana w piękne stroje Lachów. No i takie to już prawo, że młodszy starszemu ustąpić musi, choć niektóre z młodszych dzieci, gdzieś na boku próbują starszych naśladować w tańcu.


Litościwi ci starsi jednak. Po kilku tańcach ustępują pola młodym „kowalom”. Oni jeszcze nie mogą się pokazać w tradycyjnych strojach lachowskich, ale mogą w równie tradycyjnych strojach dzieci ze wszystkich gór Polski: zgrzebne koszule, lniane portki, jadwisie, proste spódnice.
Jest jeszcze i miejsce na wspólną „Ciętą polkę”, nagrodzoną najżywszymi brawami publiczności, i znów brawa, bo opłaceni podpłomykiem muzykanci schodzą ze sceny, dziecka do chałupy, Józef Broda do mikrofonu.


Trzy znane gesty: dłonie na udach – dziękujemy za mamę i tatę, dłonie jak do modlitwy – podziękowanie że jesteśmy, dłonie otwarte, do świata, bo dobrze, że i on jest.


Duduk. Rzewna nuta bałkańskiego fletu splotła się z dźwiękami polskiego liścia. Wełniane wysokie czapy na głowach chłopców i chusty dziewcząt sugerują, że znów festiwalowy wehikuł wykonał skok przez pół Europy w surowsze tereny bałkańskich gór. Taniec podobny, jak na początku. Chłopcy w kółeczku z dziewczętami. Lekkie podskoki, czasem mocniejsze przytupy, śpiew…


Skocznie, radośnie, wschodnio zagrała sama kapela. I zamilkła. I stało się coś przejmującego. Dzieci z Bośni i Hercegowiny zatańczyły bez muzyki, a może raczej zatańczyły tę muzykę, którą mają w sobie. Zatańczyły na pamiątkę czasów, kiedy taniec bez muzyki był sposobem na przeciwstawienie się tureckiej dominacji. Ile złości w tym tańcu, ile determinacji. Choć tańczyli chłopcy i dziewczęta, nie był to taniec miłości, ale raczej gniewu. Ruchy mocne, szybkie, dynamiczne, a komendy zmieniające układy wzmacniały nastrój buntu. 


Ostatni zwrot nastroju: „Heeej!!!”, „I-ha!!!” Wychwytywane wśród śpiewu słowo „Bośnia” wskazuje, gdzie jesteśmy na koniec. Osobno oni, osobno one, trójkami, i razem… To już pożegnanie. Mocne, dynamiczne, bałkańskie, góralskie…
Po zapowiedziach na wtorek odbyło się pierwsze w tym roku losowanie nagród, ufundowanych przez sponsorów. Jak zawsze przeprowadziła je Elżbieta Pyszczak, a rolę „sierotek” wypełniły dzieci. Wśród zwycięzców był Tadeusz Dobek, znany nie tylko w Nowym Sączu emerytowany nauczyciel wychowania fizycznego. Mikser w domu zawsze się przyda.


A na koniec hala  – jak co roku w poniedziałkowy wieczór – rozhuczała się tańcem wszystkich obecnych na festiwalu zespołów. Chciałoby się powiedzieć, że świt zastał tańczących i prawie można tak powiedzieć, choć – jak wiemy – „prawie” robi wielką różnicę.


******

POWIEDZIELI:
ROBERT (lat 7): - Podobało mi się jak gracze weszli a potem podobał mi się ten taniec, co tupali cały czas i kręcili się. No i jeszcze podobała mi się ta chatka. I taki taniec, w którym mocno tupali i nie było muzyki. Podobał mi się jeszcze ten taniec, w którym tańczyli i robili różne figury. Ubrani byli tak trochę po harcersku, chłopcy mieli takie czerwone kozaki, a panie brązowe buty. Panie miały czarne suknie, a panowie brązowe takie koszule. I jeszcze wszyscy, panie i panowie mieli pasy, takie duże pasy. Na głowach panowie mieli takie czarne czupryny, a panie żółte chusty z czerwonymi kwiatami.


ARTUR (lat 14):
- Mnie się najbardziej podobał taniec bez muzyki, bo był oryginalny i bardzo ciekawy. Dziewczyny ubrane były w czarne berety, z białym welonem, na nogach miały buty o dziwnych szpicach. Suknie miały czarne wraz z innymi kolorami jako dodatkami. Natomiast mężczyźni mieli jakby na boku czerwoną pelerynę a na głowie czarne berety z czerwonym naszyciem na górze, białe koszule i czarne spodnie. Jeśli chodzi o Polaków, bardzo podobały mi się zabawy dzieci, które pokazywały, jak się bawili górale w dawnych czasach. Podobały mi się też tańce, w których brali udział starsi, ponieważ pokazywały żywą stronę tańców góralskich.


Kamil Cyganik

 

 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?