Jak ozdoby na choince… Mienią się milionami barw, blaskiem czystego, radosnego światła. Poruszane delikatnymi wibracjami powietrza wydają się żyć. Każda swoim własnym życiem, ale jednocześnie wszystkie razem sprawiają, że całe drzewo tchnie jakimś mistycznym oddechem. No i zapachem. Lepkim zapachem żywicy, tętniącej wciąż jeszcze w krwioobiegu słojów.


I każda ozdoba ma na bożonarodzeniowym drzewku swoje własne miejsce. Te większe niżej, bo tam mocniejsze gałęzie, te drobniejsze - gdzieś pod gwiazdą lśniącą na szczycie. I jeszcze lampki, które przypominają, że o światło tu chodzi, nie o ciemność. I jeszcze łańcuchy, które miast opowiadać o zniewoleniach, głoszą prawdę o jedności zespolonych ogniw.


Święto Dzieci Gór jest jak pół tysiąca tęcz, z których każda mieni się nie siedmioma, a siedemdziesięcioma siedmioma barwami strojów narodowych z całego świata. I… paradoks! Mimo tylu kolorów – ogrom prostoty i ani śladu kiczu.


Święto Dzieci Gór odbywa się w jednym z najjaśniejszych miesięcy w roku, pod wakacyjnym słońcem Beskidu, które figlarnie przegląda się w radosnych źrenicach uczestników. A co najważniejsze „w temacie jasności” - Festiwal zaczyna się i kończy błyskiem światła mistycznego.


Święto Dzieci Gór pachnie… Czy Święto dzieci gór pachnie? Tak! Czasem łąką, czasem sianem, czasem lasem, a każdego dnia innymi potrawami, z których każda mogłaby opowiedzieć inną historię, bo jakże często, nasze narodowe jadłospisy, świadczą o naszych narodowych dolach i niedolach.
Święto Dzieci Gór jest trochę jak choinka: lśni, rozsiewa barwy i… żyje.


I tak jak na bożonarodzeniowym drzewku, tu również wszystko ma swoje miejsce. Wszystko jest po kolei. Ubieramy je od dołu. W wielkich bombkach naszych przyjazdów na sądecką ziemię odbijają się pierwsze spojrzenia. Pełne ciekawości. Pierwsze słowa, a częściej gesty wobec nowych kamratów z innych światów, choć wciąż z tej samej Ziemi. Snujemy niteczki porozumienie jak anielskie włosy.
A gdy zbudujemy już fundament najniższych, najmocniejszych gałęzi, zaczynamy piąć się w górę festiwalowej niecodziennej codzienności. Każdy dzień to dwie kolejne ozdoby. Jedna swojska, dobrze znana, bombka, gwiazdka, pozłacany orzech… Druga odmienna, jak odmienne są domy, wiersze czy kapelusze na całym tym najpiękniejszym ze światów.
I kiedy wreszcie gałązka po gałązce, nutka po nutce, wejdziemy na sam szczyt zielonej piramidy, otuli nas światło dwunastoramiennej gwiazdy. Opleciemy festiwalową choinkę nierozerwalnym łańcuchem kamrackich ogniw, a czas Festiwalu się dopełni.
Mówimy: święta, święta i po świętach. Zwłaszcza, gdy opadają igiełki choinek, a ozdoby wracają do swych gawr, by zapaść w letni sen. Ale są drzewa, które nigdy nie przestają być zielone, nigdy nie gubią liści. I są dzieci, które nigdy nie przestają świętować, bo widzą, że każdego dnia rodzi się coś nowego. A jak się urodzi, to żyje i trwa…


Święto Dzieci Gór jest jak choinka, pod którą rodzi się przyjaźń. A gdy przychodzi na świat coś tak cennego i po prawdzie rzadkiego, to pojawia się doskonały powód, by świętować. Przez cały rok. Codziennie.


Niech się święci przyjaźń, a kiedyś „zaświęci” się pokój.


Kamil Cyganik

 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ       Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego       CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?