DZIEŃ IZRAELSKO-ŻYWIECKI

Wydzwaniali do nich rodzice zaniepokojeni doniesieniami, że w Polsce plus piętnaście, więc niech się nieboraki jakoś przyodzieją. A tu w cieniu dwa razy po piętnaście, do podłogi sceny gołym ciałem dotknąć się nie można. Szczęście, że w programie nie było żadnych harców na bosaka, bo żywcem by się nie dało. Nawet żywieckie dzielne juhasy spod Pilska by nie wydoliły.


Z Izreala przyjechali czystej krwi Arabowie. Obok pięciu milionów Żydów w Izraelu mieszka milion Arabów, na północy kraju. Żyją we względnym spokoju i dobrosąsiedztwie z innymi, o ile w tym kraju w ogóle o czymś takim można mówić. Nie wstydzą się izraelskiej flagi, choć podobnie jak Żydzi są wyczuleni na terroryzm międzynarodowy, więc nie afiszują się w podróży zbyt mocno krajem swojego pochodzenia. Dzieciaki pochodzą z wioski Njidat, gdzie beduińskie tradycje są wciąż żywe i stanowią istotny element codzienności. Amen Kassam, kierownik zespołu pochodzi z Hajfy i stoi na czele centrum kulturalnego i zarazem organizacji pokojowej Albadia. Sam nie mógł przyjechać, wysłał syna Nedala, by zaświadczył, że nie będą porywać Stasia i Nel, a przeciwnie zrobią wszystko, by podobne im dzieci oswoić ze swoją wspaniałą koczowniczo- pasterską kulturą. Kiedy więc na scenie pociły się małe beduinki zawinięte szczelnie w stroje do ziemi i wełniane chusty na głowę, jeden z ich opiekunów pociągnął wąż maluchów z żywieckich „Jedlicek" po sądeckim rynku, przyciął na bębenku, rozgarnął tłum zgromadzony wokół sceny zachęcając do wspólnej zabawy. Co tam dla nich taki upał. Przyjechali poprzyjaźnić się z małymi Polakami, pokazać, jakie ten świat jest ciekawy i niezwykły.


- Nedal, powiedz, czy w waszej kulturze gałązka oliwna znaczy to samo, co u nas, czyli znak pokoju, gest ręki wyciągniętej do zgody. Przecież wasz zespół nazywa się drzewko oliwne. Czy to jest podobna metafora?


- Ależ oczywiście - odparł Nedal. - To symbol uniwersalny. Drzewko oliwne, to drzewko święte. To jest istota tej nazwy. Kto był w hali, a tłumy coraz trudniej policzyć, mógł w pełnej krasie zobaczyć beduińskie tańce, śliczne dziewczęta i urodziwych chłopców, pełnych radości, rozpogodzonych jak niebo nad Nowym Sączem, jak niedawno zachwycający widownię serbski zespół „Djido". Tylko wielbłądy trzeba było sobie wyobrazić. Za to potrawy arabskie były prawdziwe. Na przykład taka tabuli, czyli słona sałatka z pomidorów, ogórków, kaszy jęczmiennej i mnóstwa cytryny. Albo powiedzmy kapsi - beduiński ryż z dużymi kawałkami wołowego mięsa z przyprawami, lub elt, czyli liście z mlecza z cebulą i miętą. Kamrackie „Jedlicki" wystawiły do degustacji kwaśnicę i żywieckie wyroby ludowe. Śpiewały i tańczyły swoje tańce spod Pilska, wielkiego gronicka, na który, barz często dyscyk od rana leje.


Wieczór w hali zaszczycił swoją obecnością ambasador Izraela w Polsce David Peleg. Włączył się w festiwalową radość, niczym stary dobry znajomy.

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?