DZIEŃ UKRAIŃSKO-SPISKI

No, ale dzisiaj, po ostatnich taktach koncertu rozpoczęło się wielkie obżarstwo potrawami ukraińskimi i smakołykami z kuchni spiskiej z samiutkiego Kacwina. Jak tam dojechać po dokładkę? Ano z Krościenka na Nowy Targ, potem w Krośnicy w lewo na rozjazd do Niedzicy, a stamtąd, jak mówi kierowniczka i założycielka „Majowego Wierchu" Anna Cisak, tylko popatrzeć w górę i Kacwin się zobaczy. Od pięciu lat prowadzi „majowe wiersycki". Zaczynała z wielką tremą, bo nie „naska" była, spod Krakowa przyjechała.. Musiała się uczyć spiskiej gwary, góralskiego obycia, zwyczajów no i choćby nazwania tego, co się w Kacwinie jada. W tym już jest dobra.


- A więc - tłumaczy pani Anna - będą moskale na kwaśnym mleku, mące, cukrze i drożdżach. Ludzie pojedzą też tworoźników i grulowników. Ciasta jak na chleb są w nich robione, a potem na wierzchu ser, albo ziemniaki. Są jeszcze z kapustą i ćwikłą, ale tych u nas na miejscu można pokosztować. Zrobiliśmy gałuski. To kluski ziemniaczane w dwóch rodzajach, w zależności czy się ziemniaki zaparza, czy trze.


Festiwal ukraińskich potraw z Kałusza otworzył barszcz czerwony z pączkami czosnkowymi. Spod jednego wieka pachniały ruskie pierogi, pierogi z kapustą i grzybami, pierogi z kapustą i kaszą jaglaną, spod innego naleśniki nadziewane, podobne do naszych krokietów. Chętnie sięgano też po wykałaczki, na które nadziano masę kawałeczków chleba z czosnkowaną słoniną. Żeby to był koniec, ale gdzież tam. Jakże można było nie dopchać się po suszone śliwki nadziewane twarogiem, po sałatkę ze śliwek i buraczków. A na deser, kto nie miał już sił w upalny wieczór walczyć z łakomstwem, ten rzucał się na galaretkę z bitą śmietaną. No bądź tu mądry, po czym zapamiętać wieczór kałusko -kacwiński? Czy po radości tańczenia na scenie małych Huculąt, czy po pierogach? Czy po czardaszach, polkach i dziecięcych zabawach polsko-słowackiego pogranicza, czy może po unikalnym smaku moskola, który naprawdę tylko wtedy prawdziwy, kiedy na kuchennych blachach pieczony.


Łatwo rozgadać się o jedzeniu, gdy go podają tyle jak na jakim weselu.
Mało wycieczek, mało buszowania, czy jakby powiedziały Kurpsie, jercowania, po swoich domach, mało dyskotek, to jeszcze odchodzi kamracenie się przez żołądek. Przecież zespoły nawzajem się oglądają i smakują się przy wspólnym talerzu. Muzyka jednak, choćby brzuch był najbardziej zapchany, do ucha się przedrze. Nie tylko słychać ją na rynku i w hali nad gorącą od słońca Kamienicą, ale także wieczorami w kawiarnianych i piwnych ogródkach. Koncertują tam dorosłe kapele od dziecięcych zespołów. Umilają odpoczynek i chcący albo nie, wabią na niedzielny wielki koncert, w którym każdy pokaże wszystko najlepsze z najlepszego. Kamraci uczą się już na to widowisko, jedni drugich. A co przy tym jest zabawy. No bo wyobraźcie sobie polkę po koreańsku...

 

Niełatwo? Więc przyjdźcie, albo też przyjedźcie zobaczyć, co dzieciska będą odgrywać...

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?