I ZNÓW NADCHODZI CZAS RZECZY WAŻNYCH

Niektórzy już wybrali. Zapatrzeni w sięgające nieba lżejsze ramię wagi, ubierają co dzień garnitur bardzo-ważnego-człowieka i od rana do wieczora chowają się pod nim przed samym sobą.


Dziecko na tej drugiej szali płacze coraz ciszej. Nie dlatego, że się uspokaja, ale dlatego, że znika. Gdy zniknie zupełnie, wszystko runie. Umowa pokoleń jest jedyną, w której od nas zależy nie to, czy ją zawrzemy, ale to, czy będziemy mieli z kim. Rzecz w tym , żeby zrozumieć, iż szczytem życia, jego apoteozą i afirmacją jest DZIECKO! Ono jest też jego gwarantem, polisą ubezpieczeniową, jedynie słuszną inwestycją, której nie można zaniechać.
To ekonomiczne spojrzenie na rolę dziecka w świecie ktoś mógłby nazwać cynicznym. I pewnie miałby rację, bo dziecko to przede wszystkim najfajniejszy człowiek. Fajniejszy chyba nawet od kobiety, nie mówiąc o facetach. Ono WIE! Wie, co tak naprawdę jest najważniejsze i dlatego kocha najbliższych miłością tak szczerą, że aż naiwną. Cieszy się bardziej sałatą na stole niż w portfelu, słońcem bardziej niż światłami rampy, a górski szczyt, niemałym trudem zdobyty, przedkłada nad prezydencki fotel.


Dzieci są szczęśliwe, bo wystarcza im narysowany baranek w narysowanym pudełku i prawdziwy przyjaciel, z którym razem będą mogły usiąść na ocembrowaniu studni i zatrzymać czas, gdy zaskrzypi blok.


Prawdziwych przyjaciół poznaje się. w górach! Wołodia Wysocki radził, że jeśli nie wiesz, co myśleć o swoim przyjacielu - zabierz go w góry.
Gór nie można oszukać (no niech ktoś spróbuje wejść na szczyt za łapówkę). Oczywiście zawsze pozostaje pytanie, po co w ogóle pchać się na szczyt?
"Bo jest" powiedzą za Messnerem zagorzali himalaiści, no i trudno im zadać kłam. My jednak, którzy nie zdobywamy tych szczytów, gdzie powietrze jest cenniejsze od złota, znamy prawdę. Wchodzimy na góry, by w zachwycie powiedzieć, wykrzyczeć, wyszeptać jedno, proste TAK! "Tak" dla piękna, dla dobra, wiary, nadziei i miłości. "Tak" dla Boga i dziecka.


Święto Dzieci Gór jest jak szczyt, na którym nie liczy się nic poza "tu i teraz". Jest jak szczyt, skąd widać wspaniały widnokrąg, a za nim życie naszych przyjaciół z bliska i daleka. Prawdziwych przyjaciół, bo ofiarowanych nam przez góry. Jest jak szczyt, na którym czas się zatrzymał na całe osiem dni.
Ci, którzy hołdują władzy, sławie czy pieniądzom widziani stąd są mali jak. chciałem powiedzieć "mrówki", ale te pracowite stworzenia znają cel swego życia, więc powiem, że stąd tych dziwnych, zabieganych, zapatrzonych w lustra pochlebstw ludzi w zasadzie w ogóle nie widać.


I niech tak zostanie! Niech ostatni tydzień lipca w Nowym Sączu na zawsze już będzie świętem dzieci, które wiedzą, co jest ważne i gór, których nie można oszukać.

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?