DZIEŃ PORTUGALSKO-PODHALAŃSKI

Za płotem
Pierwsze wystąpiły MAJERANKI, Dziecięcy Zespół Regionalny z Rabki Zdroju, który, podobnie jak MAŁA HELENKA, dzień wcześniej, zabrał nas na łąkę, gdzieś za płot - główny element scenografii.

 

Piękny obrazek namalowały nam dzieci z Rabki. Pojawiały się na scenie grupami. Najpierw weszły dziewczęta, a ponieważ było im zimno, chłopcy, którzy wbiegli chwilę później, ustawili dla nich watrę. Po scenie potoczyły się jabłka. Niektóre trafiły w popiół. A dzieci było coraz więcej i każde miało swoją rolę. Jedni grzali się przy ogniu, drudzy ciągnęli w małym wózku jakiegoś malucha, ktoś inny po chwili ten wózek naprawiał. Jedne dziewczęta skakały na skakance, inne zbierały zioła. To, co działo się na scenie, trudno było ogarnąć jednym spojrzeniem, a jednak bił z tego obrazka jakiś, być może dawno już zapomniany, spokój.

 

Jednocześnie centrum sceny było miejscem zabaw i tańców. Tutaj „babka" biegała z zawiązanymi oczami, „czarny lud" szukał ofiar, a „król" tracił swa godność, wpadając na własne życzenie do cebra. Tutaj dzieci przypominały nam śmieszne wyliczanki, czasem takie, które dorosłym pewnie by się nie spodobały, gdyby je słyszeli („...a kto jabłka nie chyci, ten dostanie po rzyci!"). Tutaj chłopcy popisywali się swoją sprawnością w hajduku i wyciąganiu jabłek z popiołu... zębami. Tutaj wreszcie, gdy dość niespodziewanie pojawiła się kapela (dwoje skrzypiec i małe basy), MAJERANKI zatańczyły typowe dla Podhala tańce „Dwójka", „Juhaska", „Polka". Wszystko to wraz z piosenkami („Ej poli się nam, poli" i „Ej cyja, jo se cyja") przeplatało się jak warkocz góralki.

Na weselnych godach
RANCHO FOLKLÓRICO INFANTIL E JUVENIL DE BALASAR. Najdłuższa w tym roku nazwa na ŚDG oznacza „Młodzieżowe i dziecięce folklorystyczne ranczo z Balasar", czyli miejsce, gdzie wielopokoleniowe grupy kultywują rodzime tradycje. Że wielopokoleniowe, widać wyło we wtorkowy wieczór w sposób oczywisty. Portugalczycy wystąpili przy akompaniamencie jednej z największych w historii festiwalu dorosłych kapel. Dziesięć osób, grających na gitarach, akordeonie, zakupionej specjalnie na nowosądecki festiwal heligonce i ciekawych instrumentach perkusyjnych: pandejrecie (rodzaj tamburyna), czy drewnianym reko reko.

 

Kapela została wprowadzona w uroczystym korowodzie, poprzedzana portugalską flagą oraz... parą młodą. Chłopak ubrany w czarne spodnie, kamizelkę i kapelusz oraz białą koszulę, prowadził dużo niższą od siebie dziewczynkę w czarnej sukni i białym welonie. Ta dójka, odgrywająca nowożeńców, to również śpiewający soliści.

 

Oprócz muzyki i śpiewu występ zespołu z Balasar to przede wszystkim taniec ośmiu par. Pewne charakterystyczne elementy (wzniesione dłonie, powtarzające się ruchy), wskazywały na to, że prezentowane tańce pochodzą z tego samego regionu. Zobaczyliśmy „Vira Ojtu" taniec ośmiu par, „Verdi Gaju" („zielony ptak"), „Antonio", taniec poświęcony świętemu Antoniemu, patronowi dziewczęcej cnoty, „Rozinia" („róża"), „Piru Liku" („Dzika gruszka w lesie") i „Zuniba", podczas którego dziewczęta i chłopcy uderzali się nawzajem biodrami. Taniec zakończył się, gdy wszyscy chłopcy padli wewnątrz kręgu. To nawiązanie do tradycji, kiedy to kobiety, mając na sobie kilka warstw ubioru, znakomicie wytrzymywały ten niemal morderczy taniec, w którym nikt bioder nie oszczędzał.

 

Na zakończenie goście z Portugalii zaprezentowali taniec, podczas którego każda para mogła stanąć przed publicznością i wzniesionymi dłońmi (dziewczęta) oraz kapeluszami (chłopcy) pożegnać publiczność. Gromkie brawa wywołały jeszcze jeden taniec zakończony tym, że występujący ułożyli się przed widownią w krzyż i przyklęknęli dziękując za serdeczne przyjęcie.

 

Prowadzący koncert Józef Broda poprosił teraz na scenę cztery z występujących par, by wyjaśnić, dlaczego stroje Portugalczyków są tak bardzo różne. Widzowie dowiedzieli się, że dzieci z Portugalii zaprezentowały nie tylko paletę tańców swego regionu, ale również różnorodność strojów. Był więc ubiór, w jakim szło się do pracy, świąteczny i taki, który wkładano idąc na targ. Wreszcie wspomniany strój ślubny.
Dużo dziecięcego ciepła i radości popłynęło we wtorkowy wieczór ze sceny Święta Dzieci Gór.

Poniedziałkowy wieczór z przyczyn obiektywnych nie zakończył się degustacją rumuńskich (być może nic straconego) i lachowskich potraw. Wtorek to prawdziwa uczta dzięki MAJERANKOM. Rabczanie zaserwowali nam żurek z ziemniakami, kapustę z grzybami i grochem, pierogi z kapustą, serem i mięsem, kiszkę, boczek, chleb ze smalcem, zupę grzybową, ogórki kiszone. Na deser goście ŚDG mogli skosztować podhalańskich wypieków: drożdżówek z jagodami i kruszonką, moskali, kołacza na ostro.

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?