DZIEŃ ŁOTEWSKO-KRAKOWSKI

W wybudowanej na scenie niewielkiej kuźni najpierw odbywała się lekcja kowalstwa. Kiedy jednak młotki zagrały o kowadło, nie dla ukształtowania podkowy, ale by wybić rytm tańczącemu chłopakowi, pojawiły się natychmiast dzieciaki, prosząc o możliwość zabawy w kuźni. Kowal pozwolił, więc jakby na jego cześć zabawiono się w... „Kowala" przy dźwiękach klarnetu i heligonki.

 

Kowal wychodzi. Swoim podopiecznym każe przygotować podkowy, a dzieciakom iść do domu. Oczywiście, kiedy zabrakło „szefa" nikt już nie myślał o pracy, czy powrocie do mamy. Zwłaszcza, że natychmiast pojawiła się duża kapela oraz chłopcy i dziewczęta ubrane w krakowskie stroje. Teraz, w oczekiwaniu na powrót kowala „muzyka" daje się uprosić, by zagrać kolejne tańce. Pojawiają się „Oberek", „Warszawianka", „Wściekła polka", „Chodzony" (dla uspokojenia) i (najostatniejszy) „Krakowiak".
Kapela. Zaledwie dwa lata temu Rada Artystyczna bardzo stanowczo krytykowała pojawienie się w składzie zespołu folklorystycznego akordeonu. Bo to instrument niemiecki, XIX-wieczny, pozbawiający muzykę cech indywidualnych. Propozycją rady na ten rodzaj dźwięku była heligonka, tradycyjna, znacznie starsza. Cóż z tego, odpowiadały zespoły, że czasem uda nam się odnaleźć heligonkę, skoro nikt już prawie nie umie na niej grać. Rada była nieubłagana. Efekt? Użycie tego instrumentu przez polską kapelę nie jest już żadnym wyjątkiem, a na czwartkowym koncercie OTFINOWIAN grały trzy heligonki!


TARKŠĶI

Ciekawe dźwięki przywieźli ze sobą również Łotysze. Niemal wszyscy członkowie zespołu grają na jakimś tradycyjnym łotewskim instrumencie. Mieliśmy więc maleńkie koncerty na stadules (małe piszczałki), dudach, a chyba najciekawsze były kokle, instrument strunowy, szarpany, przypominający kształtem łódź. Kiedy umierał najlepszy przyjaciel, trzeba było w ciągu trzech dni zrobić samodzielnie taki instrument. Trzeciego dnia wieczorem należało usiąść na łące i zagrać w stronę zachodzącego słońca, by dusza przyjaciela mogła przez kokle ulecieć ku niebu.

 

Gaduły (to właśnie oznacza słowo TARKŠĶI) z Łotwy na co dzień mieszkają niedaleko Rygi i Zatoki Ryskiej, prezentując pieśni, tańce i stroje swojego regionu. Publiczność została zdobyta już pierwszą piosenką. Maleńka, kilkuletnia skrzypaczka zaśpiewała sama o weselu ptaków. Potem były kolejne. Wszystko bardzo spokojne, wyważone, stonowane. Ożywienie wprowadził taniec, w którym dzieci skakały ponad ułożonymi na scenie w krzyż patykami. Wrażenie na oglądających zrobił również ostatni, „Szeregowy". Dzieci przy dźwiękach dudy przeplatały się przechodząc na różne sposoby w parach pod wzniesionymi ramionami innych lub pozwalając kolegom przejść pod własnymi.
Stroje dzieci z Łotwy to kraciaste kamizelki, białe koszule, ciemne spodnie, wełniane skarpety i skórzane buty z rzemieniami u chłopców, białe chusty, kaftaniki i długie, pasiaste spódnice u dziewcząt.

 

W czwartkowy wieczór pełną parą ruszył również kiermasz rzemiosła ludowego, który jest imprezą towarzyszącą jubileuszowemu Świętu Dzieci Gór. Barwnie zrobiło się w holu sportowej hali. Stoiska z garnkami, koronkami, wyrobami z drewna zapraszają.
Dużą popularnością cieszyły się także przygotowane przez zespół CUNUNA ARDEALULU niewielkie, ale bardzo dobre gołąbki. Rumuni, by ugościć nas swoim przysmakiem, przywieźli do Nowego Sącza własnego kucharza!

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl 


Polityka prywatności
 

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?