Dzień ekwadorsko-podhalański

A w takiej grupie to tylko wodzirej potrzebny, żeby bawili się razem. I zaczyna toczyć się „Koło młyńskie za cztery ryńskie", kruche bardzo, bo łamie się co chwilę, a już zaraz talar przechodzi z ręki do ręki i zagadka: „Kto talara ma?" Moment i owce nie chcą iść do domu, bo się boją wilka złego, a i nie bez przyczyny, bo on tylko czyha, żeby jakąś porwać. Owce zmieniają się teraz w baby siejące mak, by szybciutko stać się figurami zmieniającymi się w... Na polanę wpada czterech chłopaków dwaj są końmi a dwaj woźnicami i zarządzają zabawę w koguty.
Górole, górole, górolska muzyka,
Cały świat obeńdzies, ni ma takiej nika...

To pierwsza odpowiedź MAŁYCH HAMERNIKÓW na pojawienie się kapeli, a po chwili tańce solowe, przyśpiewki no i „Zbójnicki" na koniec.
Piękny obrazek wpisujący się znakomicie w ideę Festiwalu.


DANZA E IDENTIDAT, taniec i tożsamość. Tożsamość narodu ekwadorskiego jest tą wartością, która wydała się najcenniejsza Marii Luzie Gonzalez, gdy pięć lat temu zakładała stowarzyszenie pod tą właśnie nazwą. DANZA E IDENTIDAT zaczęło organizować dla dzieci twórcze warsztaty plastyczne, muzyczne i taneczne. W sobotę mieliśmy okazję zobaczyć owoce pracy stowarzyszenia w tej ostatniej dziedzinie.
I... Niespodzianka! Fernando Flores, ambasador Ekwadoru w Polsce jest człowiekiem autentycznie łączącym w sobie miłość do tych dwóch narodów, do tych dwóch miejsc. Zakochany w Polsce od chwili, gdy w latach 80. przygotowywał wizytę Jana Pawła II w Ekwadorze, mówi, że gdyby nie mógł mieszkać na starość w swojej ojczyźnie, wybrałby kraj nad Wisłą.
W sobotni wieczór na estradzie Święta Dzieci Gór pan ambasador podziękował w imieniu swoim i grupy za troskę, jaką organizatorzy, władze miasta i jego mieszkańcy okazali wobec członków DANZA E IDENTIDAT. Poinformował o spotkaniu z prezydentem Nowego Sącza i planach współpracy miasta z Ekwadorem, wyraził dumę, że w Hali znajduje się część państwa ekwadorskiego, ludzie z Ekwadoru, którzy przekazują nam komunikat pokoju i radości. Na koniec zaprosił na scenę dyrektora Antoniego Malczaka i wicedyrektor Małgorzatę Kalarus, by wręczyć im upominki, dziękując za organizację Święta Dzieci Gór.

 

Zamponas, quena, charango, bombo, rondador... zagrały i charakterystyczne andyjskie brzmienie zaczęło powoli, a może szybciej niż powoli przenikać do krwioobiegu każdego z nas. Jednocześnie dzieci z Ekwadoru opowiedziały nam cudowną opowieść o swojej tradycji. Feeria barw niesłychanych zaczarowała nas. Tajemnicze maski, ozdoby mieniące się kolorem i cekinami, stroje tak różnorodne, jakby się Ekwadorczycy owinęli tęczą.

Boże Ciało, naczelnik wioski wyprowadza uroczyście tancerzy, błogosławi im. Dziewczęta tańczą z koszami pełnymi kwiatów. A po chwili jakiś niepokój, gdy z masek czterech tancerzy patrzy na nas i dobro i zło. Teraz większa grupa, a w ręku każdego dziecka - proporzec lub chorągiewka, to taniec plemion, łączący archaiczne wierzenia z chrześcijańskim kultem św. Piotra. Wśród proporców powiewają flagi Ekwadoru i Polski. Taniec chleba związany z górą o tym kształcie i nazwie, ale i z szacunkiem do tego, co również w kulturze naszego narodu jest bardzo ważne. A może już było? Do kraju tego, gdzie kruszynę chleba z ziemi podnoszą przez uszanowanie dla darów Nieba, tęskno mi Panie. Na koniec tancerze z Ekwadoru próbowali zarazić nas zachwytem nad urokami wsi andyjskiej, co nie było trudne, opowiedzieli o rozterkach młodych dziewcząt szukających tej prawdziwej, jedynej miłości i wyrazili swoje umiłowanie swobody. Swoboda, swoboda, tyś moja uroda ... Rosłażeś z groniami, rośnij razem z nami.
Warto było zobaczyć słońce w twarzach ekwadorskich dzieci, niewymuszone uśmiechy, sposób, w jaki patrzyły sobie w oczy. A gdzieś w tle troska o zachowanie tożsamości, pamięci o przodkach. To, co jest jednym z głównych elementów idei Święta Dzieci Gór.
Dzięki zespołowi DANZA E IDENTIDAT na stoiskach Festiwalu pojawiły się między innymi: melcochas, colocipnes, habas de sat, tostado, chulpi i kilka innych. Potrawy o egzotycznych nazwach, ale swojskim wyglądzie i smaku. Były zatem ziemniaki, piure nadziewane białym serem, jajka sadzone, kiełbaski, sałatki z czerwonych buraków i z sałaty i kilka innych potraw.
A gdy dzieci z Ekwadoru zeszły ze sceny, a na niej nie pojawiły się zespoły zapowiadające kolejny dzień narodowy, jeszcze bardziej jasna stała się prawda: „Czas, do domu czas!" Została już tylko niedziela.

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?