Budowanie mostów

„Niech tu będzie piękno, prawda, miłość, przebaczenie - powiedział prowadzący - jak każdego wieczoru". I popłynęło tak znane, choć tego roku jeszcze nie słyszane „Pasiesioj", na głosy.

„Dobry wieczór każdemu oddzielnie i całym rodzinom." Po czym zostali przedstawieni: dyrektor MCK „Sokół" Antoni Malczak, jego zastępczyni, a zarazem dyrektor biura organizacyjnego Festiwalu pani Małgorzata Kalarus, goście specjalni z dalekich krajów czyli ambasador Indonezji Hazayrin Pohan z małżonką oraz redemptorysta, ks. Marek Marszałek z Burkina Faso, który będzie celebrował niedzielną mszę.

Furtać to znaczy obracać, mieszać. Furtoka idzie zrobić z guzika czy z kawałka drewna. Ale Furtok to też skoczny taniec.

Opowieść Pogórzan Ciężkowickich zaczęła się narracyjnym obrazkiem na podwórku: Ojciec na heligonce gra krakowiaka, jego syn próbuje robić Furtoka, dziewczynki bawią się lalkami. Zbliża się wieczór panieński Maryśki. Matka daje synowi Józkowi kije, które mają wyschnąć na cepy.

Tata zasypia nad heligonką ćwicząc opornego krakowiaka. Przyjaciele z kapeli budzą go traumatycznie, grając na klarnecie prosto do ucha. Matka częstuje gości maślanką, a ojciec stwierdza, że heligonka mu nie służy i idzie po basy.

Matka wychodzi po mak do kołacy, a dziewczyny mają iść Staska pilnować. Staśka ma też pilnować Józek, ale wywołany przez kolegę wraca, tą samą drogą, którą znikną w domu, czyli przez okno. Obu chłopakom furtoki nie chcą się kręcić. A te furtoki to już słynne są na całą wieś, bo wiedzą o nich dzieciaki, które właśnie wracają z plebanii, gdzie składały księdzu imieninowe życzenia.

Proszą kapelę, by im zagrała do tańca. Ojciec się zgadza, ale jak poproszą śpiewem. Rozbrzmiewa tytułowe „Ej Furtoka mi zagrajcie". W nagrodę kapela gra Furtoka, potem dzieciaki tańczą, polkę, polkę hopkę, suwankę, oberka, polkę maciejkę.

Tańce przerywane są wydarzeniami scenicznymi: kije suszące się na cepy dostały się w niepowołane ręce chłopaków, którzy się nimi poszturchali. Matka poutyskiwała na winowajców i ojca, co nie umie dzieci pilnować, ale pohulać pozwoliła, za śpiew: „W Ciężkowicach na ratusie...".
Pohulali.
Teraz gospodyni czekająca na kumy piekące placki chce wszystkich wygonić, ale jeszcze się daje uprosić na jeden taniec...
Na koniec piękna pieśń, że już cas...

„Opowiadając komuś o dzisiejszym wieczorze, to tak, jakbyśmy siedzieli ze skibką chleba" podsumował pierwszą część sobotniego koncertu Józef Broda, a następnie zapowiedział ten zespół, który przebył drogę najdalszą na nowosądeckie święto.

SMP AL IZHAR PONDOK LABU przyjechał z Jawy, z Dżakarty. Józef Broda zdradził, że Indonezyjskie dzieci modlą się przed każdym występem, bo ich śpiew i taniec to tak naprawdę dziękczynienie. Dziękują Stwórcy za życie.

Muzycy ustawili się z tyłu za instrumentami perkusyjnymi. Zabrzmiały różne odmiany bębnów, tamburyn, cymbały saron, gong i oryginalne instrumenty dęte: sulik (flet), odmiana surmy, sarunaj (słomka zakończona kością), piszczałka bandżi.

Każdy z czterech pierwszych tańców wykonywało siedem tancerek. Zmieniały się stroje i rekwizyty. W strojach dominowała czerwień, czerń, złoto.
Wśród rekwizytów były najpierw miseczki. Każda z tancerek miała po dwie. Miseczka to coś innego niż dłoń, w nią nabieramy to, co jest potrzebne, by trwać. Dziewczęta jakby zagarniały miseczkami powietrze, słońce, wibrujące wokół nich życie. W innym tańcu zatrzepotały wachlarze w barwach Indonezji, czerwone i białe.
Swoimi tańcami dziewczęta dziękowały za rośnięcie, wejście w stan dorosły, za stawanie się kobietą. Za życie.
Solo na Suliku, po chwili cała grupa muzyków gra. To czas, by dziewczęta się przebrały. W ostatnim tańcu wszyscy ubrani są jednakowo. Seria skomplikowanych figur, klaśnięć, a wszystko do wtóru jakby rozmowy solistki z chórem śpiewaków i zarazem tancerzy. Piękno śpiewu, jedność ruchu tańczących... Modlitwa.

Siedem razy zrywały się potężne brawa publiczności, bo siedem razy wydawało się, że już Indonezyjczycy skończyli swój występ. Te ostatnie były najdłuższe, pełne autentycznego podziwu.

„Jawor, jawor, jaworowi ludzie - zaintonował Józef Broda - co wy tu robicie? Budujemy mosty, między Lachami a Indonezją!"
Tak. Święto Dzieci Gór to budowanie mostów.

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?