A łączą ich Karpaty

Widownia napęczniała wczoraj kolorowymi balonikami przywiezionymi przez panią Żanetę Żarnecką, przedstawiciela CEPELII. Baloniki piękne, radość przynoszące, ale też głośno pękające. Mimo prośby prowadzącego co jakiś czas widownię podrywał huk.

„Pasymy, pasymy.." rozbrzmiał śpiew zespołu GRONICKI, określając gdzie dzieje się rzecz. I dobrze, bo na scenie były tylko w dwóch grupach siedzące dzieci. Nie trzeba jednak scenografii, bo sprawa była jasna - jesteśmy na pastwisku. Słonce wschodzi, ptaki śpiewają. I właśnie ten śpiew ptaków staje się przyczyną, pretekstem pierwszej zabawy: zagadywania „co to za ptosek".

Dzieci podrywają się teraz, by zawirować kołem młyńskim, a później wybrany w drodze sprawiedliwej wyliczanki lisek chodzi koło drogi. Kolejna seria wyliczanek dzieli dzieciaki na dwie grupy. Najpierw pierwsza z nich rywalizuje w wyścigach na skokanie, później druga.

Dziewczęta tańczą obyrtkę, gdy przychodzi starsza grupa z kapelą. Młodsi jak zwykle w takich sytuacjach usuwają się na bok Dziewczęta i chłopcy ubrani odświętnie tańczą góralskie koło. Dalej tańce i popisy chłopaków skaczących przez kije i kapelusze. Dwie grupy, starsza i młodsza osobno bawią się w dziada, przeciąganie w kolejnej zabawie wygrywają młodsi. Hajduk - śpiew, taniec, przewroty, przeskoki...

Liderka kapeli przerywa zabawę. Śpiew „słoneczko już zasło.." kończy występ Gronicków i potwierdza zasadę, że przy zabawie czas wartko płynie. Przecież właśnie minął niepostrzeżenie cały dzień. Można powiedzieć, że zespół z Gilowic zachował antyczną zasadę jedności miejsca, akcji i czasu.

Pojedynczy reflektor wyławia z mroku dziewczynę. Jej przejmująca pieśń mówi o tym, że Czangowie zostali sami i muszą zadbać o swoja kulturę, tożsamość.

Czangowie są mniejszością węgierską zamieszkująca Karpaty Mołdawskie, w okolicy rzeki Bystrzycy. Przyszli tam w XV, XVI wieku, a zawirowania historii, zwłaszcza tej niezbyt dawnej sprawiły, sprawiły, że zostali jako ta samotna wyspa na terytorium współczesnej Rumunii.

W środku na kuferku siedzi chłopak. Jest głównym bohaterem wieczoru. Kończąc zapowiedź występu grupy GYIMES CHILDREN GROUP FOR PRESERVING LOCAL TRADITION Józek Broda zaśpiewał „A pon cysorz we Wiedniu stoi, a pon cysorz się do wojny stroi...", a skoro wojna, to chłopaki idą w rekruty i ten na środku, ze skrzypcami w ręku właśnie wydaje pożegnalną wieczerzę.

Wtóruje mu pięć innych skrzypiec. kiedy włącza się gordoń (kontrabas z jelitowymi strunami, w które muzyk uderza, a nie przeciąga po nich smykiem), rozbrzmiewa śpiew wchodzącej grupy dwudziestu paru chłopców i dziewcząt.

Prościutkie stroje: chłopcy w białych spodniach i koszulach, skórzane kubraki, na głowach kłobucki. Dziewczęta w kwiecistych chustach, koszulach i kubrakach jak u chłopców, ciemnobrązowych, prostych spódnicach.

Chwila śpiewu i rekrut prowadzi korowód mężczyzn tupiących rytmicznie. Po chwili tańczą pary, każda sobie, by minutę później ustawić się w krąg. Poruszają się jakby od niechcenia, nierówno, choć w tym samym rytmie, czasem któraś dziewczyna obróci się pod ręką chłopaka, czasem chłopak podskoczy.

Teraz solowe tańce pięciu chłopaków, potem tańczą wspólnie, ale każdy coś innego. Istotny jest tylko rytm. Pam-papam. W tym tańcu jest coś pierwotnego. Pam-papam. Chłopaki łącza się w krąg. Pam-papam. Dziewczęta wpadają w środek. Pam-papam. Wirują w parach, a chłopcy wokół. Pam-papam. Coraz szybciej. Pam-papam. Znów sami chłopcy. Pam-papam.

Zmiana rytmu. Krąg chłopców cały czas nie jest zamknięty, porusza się w jedna stronę, ten, który jest pierwszy, prowadzi taniec i zmienia się wraz ze zmianą rytmu. Już jest trzeci. Dziewczęta są tłem. Podrygują w takt, czasem coś krzykną ale to rekrucki wieczór, więc na pierwszym planie są mężczyźni. Wojna to ich dola-niedola.. I już czwarty chłopak prowadzi korowód. Teraz wirują dwa kręgi, bo dziewczęta są w środku. Rytm, który może wprowadzić w trans. I pewnie o to chodziło: zatracić się w tańcu, zapomnieć, że jutro...

Pary powoli, spokojnie, powiedzielibyśmy: „bujają się" w tańcu. Teraz się popisują, w indywidualnym tańcu, jak wcześniej chłopaki. Tańczą, co komu w duszy gra. Widać, że nic nie jest wyreżyserowany, a dzieciaki bawią się jak na zwykłej potańcówce.
Rekrut staje na kuferku. Tańczy. Bierze skrzypce. Gra. Wszyscy śpiewają i wychodzą...

A jutro... Ćśśśi

 

Kamil Cyganik

 

 
 
 
MCK Sokół 
 
 
 
 

MCK SOKÓŁ    Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego    CIOFF

 

Małopolskie Centrum Kultury SOKÓŁ - Instytucja Kultury Województwa Małopolskiego
ul. Długosza 3, 33-300 Nowy Sącz, tel. +48 18 448 26 10, fax + 48 18 448 26 11
e-mail: kontakt@mcksokol.plwww.mcksokol.pl

Newsletter

newsletter festiwalowy

wiadomości MCK Sokół

Projekt i wykonanie: inti.pl
Nie masz jeszcze konta w na naszej stronie? Zarejestruj się aby korzystać z forum dyskusyjnego, utworzyć własną galerię zdjęć, komentować artykuły...
Zapomniałeś hasła?